To klasyczny paradoks w rodzaju teoriomnogosciowego "zbioru wszystkich zbiorow" albo przedszkolnego "kamienia, ktorego Bog nie moze uniesc". Rozwiazanie takich paradoksow jest przez aksjomatyzacje. W naszym przypadku oznacza to, ze nie mozemy sensownie rozpatrywac takich dzialan wszechmocnego, ktorych nie jestesmy w stanie opisac za pomoca niesprzecznej logiki. Innymi slowy, jesli do obrony idei Boga musialbym uzyc argumentu: "koles, Bog jest wszechmogacy i dlatego nie mozesz pojac, jak i dlaczego On tak zrobil", byloby to rownowazne kapitulacji.
Zauwaz, ze gdyby tak nie bylo, obronilbym sie jednym zdaniem: "Bog jest wszechmocny, wiec zrobil tak, ze choc istnieje zlo i on jest zrodlem wszystkiego, to On jest jedynie miloscia i nie jest zrodlem zla". Gdyby Bog mogl w naszych argumentacjach transcendowac prawa logiki, to w ogole nie warto by bylo zaczynac dyskusji. Wystarczyloby wymienic opinie.
"Mozliwy tylko" jest wiec po prostu konsekwencja logiczna