Bog, jako istota wszechwladna i obdarzona wolna wola, ma prawo i moze wydzielic pewne obszary we wszechswiecia jako obszary autonomicznej dzialalnosci swoich stworzen.

Autonomia czlowieka

Zareagowales na te uwage na poczatek w co najmniej dziwny sposob: czyli usilujac mi wytlumaczyc, ze wedlug Biblii czlowiek wcale nie ma autonomii. Dziwna jest ta twoja poczatkowa uwaga z paru powodow: Nawiasem mowiac, uwazam, ze informacja o autonomii czlowieka zawarta jest w Biblii. Ale o tym porozmawiamy innym razem, bo nie da sie o wszystkim na raz. Trzeba trzymac sie tematu!

Nastepny twoj kometarz byl natomiast na temat:

Jest to co prawda bardzo na temat, ale ja na to pytanie odpowiedzialem juz w pierwszym liscie :) Odpowiedzialem piszac: "Bowiem Bog wie, ze do Niego wroce i ze bede wdzieczny za wszystko, co mi sie do mego powrotu przytrafi. Bog to wie, bo jest wszechwiedzacy. Wie to, bo inaczej by mnie nie powolywal do zycia. Wierze, ze Bog sprawdzil, ze kiedys do Niego powroce - bo wierze, ze jest On miloscia.".

Atrybuty Boga sa typu absolutnego - dotycza tego, co niezmienne. Zlo byloby atrybutem Boga, gdyby trwalo wiecznie. Dlatego teza o autonomii czlowieka (zreszta typowo katolicka) rozwiazuje paradoks wszechmoc/milosc - pod warunkiem, ze nie przyjmuje sie wiecznego trwania zla. Nawiasem mowiac, brak "wiecznego zla" jest jednym z waznych watkow w teologii katolickiej, protestanckiej zreszta tez.

I to tyle na dzis o autonomii czlowieka - Jarek


Cóż, sęk w tym, drogi kolego, że z ta autonomią nie jest tak kolorowo. Bo czym jest autonomia? Autonomia - „samorząd” od autonomos „samorządny, niezależny”. Zgodnie z ta sama biblia na którą ty się powołujesz, mogę wykazać, że ani my samorządni nie jesteśmy (podlegamy ponoć wyższej instancji - bogu), ani też bóg taki wspaniałomyślny nie jest, żeby nam dawać wolną rękę w naszym postępowaniu - „(…) On karci, wychowuje, poucza, i zawraca jak pasterz swoją trzodę” (Syr 18,13); „Pan nie będzie zwlekał i nie będzie dłużej okazywał tym cierpliwości, aż zetrze biodra tych, co są bez litości, weźmie pomstę na poganach, wytraci tłum pyszałków i skrusza berła niesprawiedliwych” (Syr 35,19 - 21); „Ja tworzę światło i stwarzam ciemności, sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Pan czynie to wszystko.” (Iz 45,7); „(…) Dlatego sprawiedliwi i mędrcy, i ich czyny są w ręku Boga - zarówno miłość, jak i nienawiść (…)” (Koh 9,1); „(…) To mówi Pan: Kto jest przeznaczony na śmierć - na śmierć, kto pod miecz - pod miecz, kto na głód - na głód, a kto na wygnanie - na wygnanie.” (Jr 15,2).

Więc jak widzisz, bóg nie pozostawił nam rzekomo pełnej autonomii - zdarzało się ponoć, że interweniował. To po pierwsze - po drugie, chyba źle mnie zrozumiałeś - nie twierdzę, że bóg steruje nami jak bezwolnymi kukiełkami, że pociąga za sznurki. Twierdze, że wszystkie nasze zamysły, nasze działania, mają pierwotne źródło w bogu (jest to zgodne z tezą, jakoby to bóg był pra - i wszechprzyczyną) - przecież to właśnie bóg, tworząc rzekomo człowieka uczynił go niedoskonałym, podatnym na zwątpienie lub „niedostrzeganie” (jest przecie praźródłem!). Po trzecie, jednym z największych zarzutów, obciążających konto tego rzekomego boga, jest to, że on już, pomimo autonomii, jaką nam ponoć nadał (choć to nawet wg biblii nie jest tak oczywiste) zna wszystkie konsekwencje naszych działa?, wynikłych z wolnej woli! Jest wszechwiedzący - czyli, że dla niego w zasadzie czas się wypełnił, żyje niejako w innym, nie wiem jak to nazwać, kontinuum czasowym, gdyż wie o WSZYSTKIM, co się wydarzy - i teraz wyobraz sobie sytuacje, czysto hipotetyczną, że w jakiś niezwykły sposób dowiedziałeś się, że jutro na bank ktoś kogoś zamorduje - i co, szanując jego wolny wybór, wg którego ma on prawo (!?) zabić człowieka, nie będziesz interweniował? Może to jest to boże miłosierdzie?:)

Svarozyc