Fragmenty dyskusji z watku
Oręż dla wierzących, orzech dla ateistów
na forum Katolik.pl

 
 

Fragment 1. http://dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?p=119858#119858

 

1. "Naukowy ateizm" jest samowywrotny, bowiem opiera sie albo na zaprzeczeniu swojego podstawowego zalozenia "tylko obiektywnie weryfikowalne twierdzenia maja wartosc poznawcza" (jest ono twierdzeniem nieweryfikowalnym obiektywnie), albo na logicznie (czyli i naukowo) nieprawidlowym rozumowaniu w blednym kole, ze ateistyczne poznanie swiata oparte jest na naukowym oszacowaniu stopnia poznania prawdy (aby oszacowac logiczna wartosc relacji pomiedzy obrazem rzeczywistego swiata a swiatem rzeczywistym trzeba umiec odrozniac prawde o swiecie rzeczywistym od falszu o swiecie rzeczywistym; zeby jednak umiec odroznac te prawde, trzeba umiec oszacowac logiczna wartosc relacji pomierzy obrazem swiata a swiatem; wobec tego oszacowanie takie jest fundamentalnie niewykonalne i musi opierac sie na slepej wierze).

 

2. Z powodow podobnych do wymienionych powyzej, nie istnieje mozliwosc obiektywnego oszacowania prawdopodobienstwa, ktora klasa swiatopogladow (teizm = praktyczna wiara w model swiata zawierajacy istniejacego realnie Bogiem, czy ateizm = praktyczna wiara w model swiata nie zawierajacy istniejacego realnie Boga) podaje opis swiata bedacy blizszym rzeczywistosci.

 

3. "Zdroworozsadkowe" uzasadnianie ateizmu przypomina "zdroworozsadkowe" uzasadnianie, ze przedmioty ciezsze od powietrza nie moga latac. Przypomina sie Einstein: "Zdrowy rozsadek to zbior przesadow i uprzedzen nabranych w wieku wczesnego dziecinstwa".

 

4. Z faktu, ze Bog nie jest potrzebny w naukach przyrodniczych nie wynika w zaden logicznie poprawny sposob, ze Bog nie jest potrzebny w ludzkiej interpretacji swiata. Wobec tego "naukowe" stosowanie Brzytwy Ockhama do ucinania Boga jako "bytu zbytecznego" jest bledem logicznym; to brzytwa w reku niemowlecia. Znow przypomina sie Einstein: "Teoria powinna byc tak prosta, jak to mozliwe - ale nie prostsza".

 

5. Brzytwa Ockhama usuwa krasnoludki, bo nie sa one potrzebne w zadnym przydatnym i logicznie spojnym swiatopogladzie. Brzytwa Ockhama usuwa rowniez z dowolnego logicznie spojnego swiatopogladu podstawowy dogmat scjentyczny ("tylko obiektywnie weryfikowalne twierdzenia maja wartosc poznawcza"). Usuwa go jako dogmat samowywrotny, nienaukowy i na dodatek zbyteczny zarowno w pracy naukowca* jak i w korzystaniu z wynikow naukowych. Wobec tego mozna wrecz powiedziec: "Wierze w Boga, bo nie wierze w krasnoludki" :)

 

 (*Naukowiec korzysta z definicji nauki, wedlug ktorej nauka jest narzedziem zajmujacym sie wylacznie twierdzeniami weryfikowalnymi obiektywnie. Nie ma to nic wspolnego z filozoficzna intepretacja wynikow badan naukowych w ramach jakiegokolwiek swiatopogladu.)

--------------------------------------------

 

Fragment 2. http://dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?p=120933#120933

 

1. Prawdopodobienstwo. Jakiekolwiek oszacowanie prawdopodobienstwa wymaga spojnosci metodologicznej. Oznacza to, ze dane uzywane do oszacowania musza byc tresciowo dopasowane do tresci twierdzenia, ktorego prawdopodobienstwo prawdziwosci zamierzamy oszacowac. Warunek ten jest spelniony w przypadku policjanta i domniemanego zlodzieja. Ale nie jest on spelniony w przypadku oceniania prawdopodobienstwia istnienia Boga na podstawie wynikow badan naukowych. A to dlatego, ze dowolne twierdzenie o ontologicznej strukturze swiata (teizm ~= "istnieje swiat z Bogiem", ateizm ~= "istnieje swiat bez Boga") jest twierdzeniem o meta-naukowej interpretacji wynikow badan naukowych (ogolniej: o subiektwnej, meta-zmyslowej interpretacji obiektywizowalnych obserwacji dokonanych za pomoca zmyslow materialnych). Oszacowanie prawdopodobienstwa powinno sie wiec odbywac na poziomie meta-teorii, a nie na poziomie teorii! Innymi slowy, w naszym przypadku musi to byc z koniecznosci poziom subiektywny, a nie na poziom obiektywny... Gdy sie o tym zapomina, popelnia sie blad pani Stanosz: ekwiwokacje polegajaca na nieuprawnionym przez tok rozumowania zrownaniu zakresow pojeciowych przypisywanych istotnym elementom dowodu.

 

Dlatego prawidlowym jest "Wierze w Boga, bo NIE wierze w krasnoludki" (tj. "unikam blednych rozumowan i zbytecznych teorii"), a blednym jest "Nie wierze w Boga, bo nie wierze w krasnoludki" (tj. "unikam tego, co dostatecznie malo prawdopodobne"). Blednym jest rowniez "Wierze w krasnoludki, bo nie wierze w Boga" ("skoro juz uwierzylem w krasnoludki, to nie wierze w Boga, bo Bog do tego nie pasuje"), bo zupelnie nie na tym polega istota krasnoludkowej analogii. Naturalnie, te sformulowania o krasnoludkach to tylko obrazowe hasla, nadajace sie jako tytul, a nie jako argument :)

 

 

2. Ontologia a brzytwa Ockhama. Brzytwa to narzedzie tnace w ramach danej teorii takie byty i hipotezy, ktore nie wnosza nic istotnego do osiagniecia celu postawionego przed ową teorią. Dlatego:

- Jesli ktos jest teistą, bo postawil teze o istnieniu Boga w celu naukowego wyjasnienia obserwacji przyrodniczych , to brzytwa Ockhama ucina takiego Boga.

- Jesli ktos jest teistą, bo postawil teze istnienia swiata z Bogiem w celu uzyskania lepszego opisu CALOSCI swoich doznan, to brzytwa Ockhama nie ucina takiego Boga.

- Jesli ktos jest materialistą, bo postawil teze o istnieniu materii w celu skutecznego prowadzenia badan naukowych i poprawnego korzystania z ich wynikow, to brzytwa Ockhama ucina taką materie.

- Jesli ktos jest materialistą, bo postawil teze istnienia swiata z materia w celu uzyskania lepszego opisu CALOSCI swoich doznan, to brzytwa Ockhama nie ucina takiej materii.

 

 

3. Matrix. Film ten ilustruje fakt, ze na podstawie doplywajacych do nas danych zmyslowych nie jestesmy w stanie powiedziec nic o strukturze realnego swiata poza tym, ze "skoro odbieramy dane, to COS lub KTOS je wysyla". Naturalnie, film robi to w sposob odpowiednio widowiskowy i dostosowany do realiow rynkowych w branzy. Musi wiec na przyklad wprowadzic elementy pozwalajace widzowi na wyrobienie sobie jakiejs opinii na temat tej struktury :) Inaczej bylby to nudny film, jeszcze nudniejszy od listow wuja. Fakt jednak pozostaje faktem: wiem tylko, ze "ja istnieję i odbieram wrazenia", ale nie moge nawet oszacowac prawdopodobienstwa prawdziwosci moich twierdzen ani o tym, czym ja jestem, ani o tym, czym jest zrodlo moich wrazen, ani o tym, co oznacza moje istnienie poza faktem istnienia mojego odczucia, ze ja istnieję...

 

Takie sa warunki brzegowe naszego poznania, i zaden placz ni smiech nic tu nie zmienią :)

 

4. Swiatopoglad i krzywda ludzka. Nie bylo jeszcze takiej idei, ktorej by nie wykorzystano do czynienia krzywdy. Im mlodsza idea, tym mniej miala czasu na bycie wykorzystaną w niecny sposob. Poza tym trudno ustalic wielkosc reprezentatywną dla krzywdliwosci swiatopogladu. Na przyklad, maksymalna osiagnieta ilosc trupow na jednostke czasu zalezy nie tylko od krzywdliwosci, lecz takze od warunkow spolecznych, politycznych i kulturowych w okresie, w ktorym dana idea byla szczegolnie podatna na wykorzystywanie. Dlatego argumenty typu "Kosciol palil na stosach i krucjatowal" lub "ateisci wymordowali pol Rosji, pol Chin i pol Kambodzy" sa bardziej populistyczne niz rzeczowe.

-----------------------

 

Fragment 3. http://dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?p=122018#122018

 

Wuj robi trzecie wejście zbiorowe. Mam nadzieje, ze zbiorowość odpowiadania będzie mi wybaczona; gdybym odpowiadał na każdy kawałeczek z osobna, to zrobiłby się chaos. Ewentualne protesty niedopotraktowanych bede jednak brał pod uwage :)

 

W ten sposób pojawiło się siedmiu krasnoludków (a gdzie Sierotka Marysia? Nie wiem, w każdym razie ja się nie przyznaję do płciowości pięknej). W nastepnym liście ograniczę się do jednego krasnoludka; warunki zgłaszania kandydatur i kryteria wyboru omówione są na końcu listu.

 

A teraz Siedmiu Krasnoludków (Latarnik, Sędzia, Drwal, Mały Fryzjer, Duży Fryzjer, Projektant, Egoista):

 

1. Latarnik: Po co to wszystko, skoro poznanie jest subiektywne? Ano jest subiektywne, ale z tego nie wynika, że poznając nie docieramy do istotnego dla nas sedna obiektywnej rzeczywistości. Nie możemy w logicznie poprawny sposób uzasadnić, który pogląd na świat jest bardziej prawidłowy z obiektywnego punktu widzenia, ale możemy w logicznie poprawny sposób uzasadnić spójność pomiedzy konkretnym twierdzeniem o prawdziwości danej ontologii i twierdzeniem o obiektywnej poznawalności w ramach tej ontologii. Na przykład:

- JEŻELI założymy materialistyczną teorię odbicia, TO poznawanie obiektów materialnych umożliwia nam poznanie ontologii obiektywnej rzteczywistosci;

- JEŻELI założymy istnienie Boga komunikującego się z nami, TO poznawanie obiektów duchowych umożliwia nam poznanie ontologii obiektywnej rzeczywistosci.

Wracając do pytania. Po co to wszystko? Po to, zeby usunać z naszego rozumowania zabobony i przesądy światłość ćmiące, i aby móc bez uprzedzeń próbować docierać do tego, co jest nam zapewne NAPRAWDE WSPÓLNE.

 

2. Sędzia: Szacowanie poprawności obserwacji. Obserwacje są poprawne, jeśli prowadzą do logicznie spójnych wniosków - i tyle. Kryteria tej spójności są związane z celem postawionym sobie przez teorię korzystającą z danych obserwacji. Hierarchia celów jest jednak zawsze redukowalna do pewnej aksjomatyki - a poprawności aksjomatów nie da sie oszacować właśnie dlatego, że są to AKSJOMATY. O zbiorze aksjomatów można co najwyżej powiedzieć, czy jest logicznie spójny, czy nie ("reductio ad absurdum"). Proszę zwrócić uwagę na to, że podstawy kryteriów spójności są AKSJOMATYCZNE . Wniosek? Zdania typu "tylko doznania zmyslowe uczą nas prawdy o rzeczywistości" są aksjomatyczne i stopień ich prawidłowości nie jest szacowalny na podstawie jakichkolwiek obserwacji zmysłowych i jakiejkolwiek analizy logicznej.

 

3. Drwal: Narzędzie i zastosowanie - teoria i metateoria. Ponieważ każda teoria opierać sie musi na aksjomatach (z próżnego i Salomon nie naleje), których prawdziwości nie da sie w żaden sposób uzasadnić za pomocą metod dostępnych tej teorii, to zdania orzekające o prawdziwości aksjomatów nie należą do tej teorii. Mówi się, że należą one do meta-teorii, do nad-teorii interpretującej sens omawianej teorii. Teoria jest czymś w rodzaju narzędzia (np. siekiery), a meta-teoria omawia prawidłowość różnych zastosowań siekiery (np. ścinać drzewa czy głowy). Przykładem teorii są nauki przyrodnicze, a przykłady meta-teorii to scjentyzm (traktowanie poznania naukowego jako poznania ontologicznego, na dodatek jedynego możliwego), ascjentyzm (nietraktowanie poznania naukowego jako poznania ontologicznego) lub antyscjentyzm (nietraktowanie poznania naukowego jako poznania w ogole).

 

Przykladem pomylenia poziomu teorii z poziomem metateorii jest paradoks kłamcy: "To zdanie jest fałszywe", lub traktowanie twierdzeń scjentyzmu jako twierdzeń naukowych (źródło ekwiwokacji u pani Stanosz). Przykładem działalności na poziomie poznawczym teorii jest badanie sprawdzalności wiejskich przepowiedni pogody lub śledztwo policyjne. Przykładem działalności mylących różne teorie jest wnioskowanie o płodności krów w Tanzanii na podstawie koloru kwiatów w ogródku pani Jani. Przykładem działalności mylących różne metateorie jest szacowanie prawdopodobieństwa istnienia Boga na podstawie humoru ateisty.

 

4. Mały Fryzjer: Scjentyzm a brzytwa Ockhama. Przypomne raz jeszcze ładne sformułowanie Einsteina: "Teoria powinna byc tak prosta, jak to możliwe, ale nie prostsza". A jak wygląda poprawne KRYTERIUM do badania, czy coś nie jest prostsze niż jest to możliwe? Innymi słowy, skąd wiadomo, w którym momencie kończy się wylewanie dziecka z kąpielą a zaczyna się topienie dziecka w masach wody? To proste: PO DZIECKU WIADOMO. Czyli trzeba najpierw ustalic, gdzie jest dziecko; trzeba najpierw ustalić, na czym polega CEL. Poproszę więc naszych ateistów o postawienie WERYFIKOWALNEGO CELU swoim twierdzeniom o swiecie. Dla ułatwienia przypomnę, że narzucający się cel "poznanie prawdy o rzeczywistości" jest nieweryfikowalny, a scjentyczny cel "poznawać tylko naukowo" jest automatycznie niepraktyczny, bowiem wyklucza jakąkolwiek krytyczną analizę przydatności własnego światopoglądu we własnym życiu (gdyż ta analiza musi być nienaukowa już ze względu na swoją fundamentalną subiektywność).

 

5. Duży Fryzjer: Matrix a brzytwa Ochama. Błędem jest uważanie, jakoby teorie kwestionujące istnienie krzesła prowadziły automatycznie do inflacji bytów. Naturalnym kryterium ograniczającym zakres badań jest kryterium PRZYDATNOŚCI WYNIKÓW, określone z kolei przez CEL postawiony przed badaniami. Jeśli zaś o arytmetykę bytów chodzi, to najekonomiczniejsze sformulowania materializmu posiadają identyczną ilość bytów, co najekonomiczniejsze sformulowania teizmu: JEDEN byt. Dla materialisty jest to materia, dla teisty jest to Bog. Zarówno materia jak i Bóg są traktowane jako byty konieczne, jako podstawowa "substancja", z której bierze się wszelkie bogactwo naszych doznań. 6

 

Projektant: Świat jest niedoskonały, więc Boga nie ma. Autorom takich tez proponuje przedstawienie projektu lepszego świata. Pogadamy po obejrzeniu takiego modelu :) Innymi słowy: dokąd nie znamy lepszego projektu, wypada nam uznawać świat za tak doskonały, jak to możliwe. A skoro jesteśmy racjonalni, to taką doskonałość musimy uważać za doskonałą :)

 

7. Egoista: Subiektywność a obiektywność. Subiektywna jest każda treść, której istoty nie da się zweryfikować za pomocą obiektywizowalnego doświadczenia. Klasycznym przykładem subiektywnej treści jest treść zawarta w słowach "ja istnieję". Każda próba obiektywizacji tej treści jest równoznaczna usunięciu tej treści.

 

 

Siedmiu krasnoludków musi wystarczyc :) Proponuję teraz skoncentrować się na JEDNYM. Wybiorę tego krasnoludka, który pojawi się jako pierwszy w pierwszej odpowiedzi udzielonej na ten list przez któregoś z moich Przedmówców lub którąś z moich Przedmówczyń. (Jeśli zgubiłem najważniejszego krasnoludka, to proszę go odnaleźć i posadzić na pierwszym miejscu.) Sorry za arbitralność, ale krasnoludki zaczynają nam się mnożyć jak króliki i jakoś trzeba to opanowac...

--------------------

 

Fragment 4. http://dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?p=122591#122591

 

Zalapal sie Sędzia, jako weryfikator Latarnika. Wobec tego na poczatek szybciutko zacytuje Krasnoludka Sędziego:

 

2. Sędzia: Szacowanie poprawności obserwacji. Obserwacje są poprawne, jeśli prowadzą do logicznie spójnych wniosków - i tyle. Kryteria tej spójności są związane z celem postawionym sobie przez teorię korzystającą z danych obserwacji. Hierarchia celów jest jednak zawsze redukowalna do pewnej aksjomatyki - a poprawności aksjomatów nie da sie oszacować właśnie dlatego, że są to AKSJOMATY. O zbiorze aksjomatów można co najwyżej powiedzieć, czy jest logicznie spójny, czy nie ("reductio ad absurdum"). Proszę zwrócić uwagę na to, że podstawy kryteriów spójności są AKSJOMATYCZNE . Wniosek? Zdania typu "tylko doznania zmyslowe uczą nas prawdy o rzeczywistości" są aksjomatyczne i stopień ich prawidłowości nie jest szacowalny na podstawie jakichkolwiek obserwacji zmysłowych i jakiejkolwiek analizy logicznej.

uzurpator napisał:

2. Nie. Poza tym nikt tu nie powiedział, że tylko doznania zmysłowe mówią prawdę o rzeczywistości.

 

"Nie" to troche krotka argumentacja... Moglbys prosze rozszerzyc?

 

Z checia dowiedzialbym sie takze na poczatek, jakie pozazmyslowe doznania sa zdaniem obecnych tu ateistow zrodlem prawdy o rzeczywistosci.

------------------------

 

Fragment 5. http://dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?p=122728#122728

 

uzurpator napisał:

wuj zboj:

Obserwacje są poprawne, jeśli prowadzą do logicznie spójnych wniosków



Tu jest błąd. Na podstawie poprawnych obserwacji można wyciągnąć nielogiczne wnioski (subiektywizacja wnioskowania) na postawie błędnych informacji można wyciągnąć prawidłowe wnioski (maskowanie).

 

Obserwacje sa poprawne, gdy prowadzą do logicznie spojnych wnioskow, poniewaz logiczna spojnosc wnioskow jest jedynym kryterium weryfikacji. Spojnosc ta jest zdefiniowana poprzez zasady wnioskowania, aksjomatyke teorii (wlacznie z zadanym celem badan), oraz zbior dostepnych danych. System ten jest dynamiczny, rozwijajacy sie w samouzgodniony sposob. W szczegolnosci, zbior dostepnych danych jest stale poszerzany przez doplyw danych doswiadczalnych i przez odkrywanie - na podstawie zaadoptowanego zestawu regul - nowych zwiazkow pomiedzy dostepnymi danymi. Zestawy regul tez nie sa sztywne. Rowniez definicja celu moze ewoluowac wraz ze zdobytym doswiadczeniem w sprawie praktycznej osiagalnosci roznych celow.

 

Zmysły. Tu z checia poznalbym definicje uzywana przez uzurpatora i/lub innych ateistow. W najbardziej ogolnym senie, zmysl to cos co dostarcza nam informacji. Podstawowe pytanie dla kwestii definicji zmyslow brzmi wiec: jak wygląda kryterium odrozniające informacje od szumu?

--------------------------

 

Fragment 6. http://dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?p=122957#122957

 

1. Czy "Obserwacje sa poprawne, gdy prowadzą do logicznie spojnych wnioskow, poniewaz logiczna spojnosc wnioskow jest jedynym kryterium weryfikacji"?

Irbisol napisał:

Jest to kryterium konieczne, ale nie wystarczające.
Co więcej, trudno znaleźć wystarczające kryterium.

 

Dostatecznego kryterium nie ma, jesli szukamy kryterium na prawde absolutna (prawde niezalezna od opinii obserwatora). Jesli jednak szukamy kryterium na prawde pragmatyczna (prawde zdefiniowana jako miare skutecznosci w osiaganiu postawionego celu), wtedy jest to kryterium dostatczne.

 

 

2. Jak wygląda kryterium odrozniające informacje od szumu?

Volrath uwaza, ze nalezy podejsc do sprawy przez usrednienie: szum sie wycalkuje do zera, informacja zostanie. Jest to prawda pod dwoma warunkami:

- szum ma sensowny rozklad spektralny;

- odbiornik jest nastawiony na wlasciwa czestotliwosc.

Niestety, nie wiadomo, z jaka sytuacja mamy do czynienia...

 

Co ja proponowalbym wiec jako to kryterium? Uwazam, ze jedynym sensownym podejsciem jest pragmatyzm. Stawiamy cel i staramy sie ten cel realizowac. Wszystko, co zbliza nas do realizacji celu, uznajemy za informacje. Reszta to szum. W jezyku Volratha: sygnal calkujemy z funkcja wagowa zdefiniowana przez cel poznania, zas odbiornik przestrajamy poszukujac maksymalnego sygnalu w sensownym przedziale czasu. Program przeszukujacy czestotliwosci wybieramy na poczatek na podstawie "dziedzictwa ludzkosci", a z czasem poprawiamy go na podstawie wlasnego doswiadczenia.

 

Jaki zas cel sobie postawic? Generalnie rzecz biorac, sprawa jest dosc jednoznaczna. Kazdy z nas bowiem chce po prostu zyc jak najlepiej, prawda? Celem jest wiec DOBRE ZYCIE. A co to znaczy? Na to pytanie kazdy musi odpowiedziec sobie we wlasnym zakresie. Naturalnie, pogadac zawsze mozna - ale ostateczny wybor i tak nalezy do CIEBIE.

 

 

3. Co to znaczy "ateista" lub "ateizm"? W praktyce, ateizm to taki swiatopoglad, w ktorym nie przyjmuje sie istnienia Boga jako realnego bytu. Podpadaja wiec pod to rowniez poglady agnostyczne w stosunku do twierdzen o istnieniu Boga (bo w takich agnostycznych swiatopogladach rowniez nie przyjmuje sie istnienia Boga jako realnego bytu). A ateista to ktos, kto stosuje taki swiatopoglad w swoim codziennym zyciu.

 

 

4. Czy nauka to najlepsza droga do prawdy? Nauka to nie swiatopoglad. Nauki przyrodnicze sa o tyle naukowe, o ile zajmuja sie tresciami obiektywizowalnymi, czyli takimi, ktorych istota jest w weryfikowalny sposob dostepna roznym obserwatorom i ktore musi przyjac kazdy czlowiek traktujacy powaznie zasady logicznego myslenia. Tresci swiatopogladowe nie sa tej klasy: sa one nieobiektywizowalne z konstrukcji. Twierdzenia o drodze do prawdy to twierdzenia swiatopogladowe, nie naukowe (meta-naukowe, nie naukowe, bowiem dotycza oceny wartosci logicznej teorii "nauka").

 

Chociaz mozna wiec logicznie WIERZYC, ze nadanie twierdzeniom naukowym metafizycznej tresci:

- "istnienie w nauce" dazy do "ontologiczne istnienie",

- "poznanie naukowe" dazy do "poznanie prawdy absolutnej",

prowadzi do najsensowniejszego opisu rzeczywistosci, to nie da sie tej wiary W ZADNYM STOPNIU uzasadnic na podstawie wynikow badan naukowych. Jest to wiara NIESPRZECZNA z naukami przyrodniczymi.

 

Co wiecej, rownie logicznie mozna WIERZYC, ze twierdzenia naukowe nie mowia nam nic o metafizycznej strukturze swiata:
- "istnienie w nauce" jest niezbieezne do "ontologiczne istnienie",

- "poznanie naukowe" jest niezbiezne do "poznanie prawdy absolutnej", lecz stanowia jedynie to, co widac golym okiem z konstrukcji nauki i z jej sukcesow: taki fragment OPISU naszych doznan, ktory jest praktycznie przydatny do kontrolowania ich obiektywizowalnej tresci i ktory sie do TEGO celu nadaje najbardziej ze znanych nam metod opisu owej tresci. Ta wiara jest tak samo NIESPRZECZNA z naukami przyrodnoczymi, jak wiara opisana w poprzednim akapicie.

 

Obie wiary maja wiec identyczny status poznawczy.

------------------------

 

Fragment 7. http://dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?p=123195#122983

 

nirwana:

a jeśli istniałby taki 'światopogląd', który gdyby był powszechnie znany prowadziłby do sytuacji, w której 'kazdy czlowiek traktujacy powaznie zasady logicznego myslenia', 'zasady moralne' tego światopoglądu musiałby uznać za zobiektywizowane - bo postępowanie wbrew tym 'zasadą moralnym' byłoby działaniem przeciw sobie - przy czym taki wybór by istniał ...

pytanie: czy wówczas tego typu 'światopogląd' zaliczyłbyś do tej samej klasy co 'poznanie naukowe'?

 

Nie, nie należałby do tej samej klasy. A to dlatego, że poznanie naukowe opiera się na regułach logiki i z tego powodu nie może oceniać wartości logicznej swoich aksjomatów. Światopogląd natomiast musi oceniać wartość logiczną swoich aksjomatów, bo taka ocena jest podstawą każdego ŚWIADOMEGO DZIAŁANIA. Wybierając jakąś opcję działania, przyznajmy czynnikom stojącym za tym wyborem większą wagę prawdziwości (większą słuszność) niż czynnikom stojącym za odrzuconymi przez nas opcjami. To jest meta-naukowe, a nie naukowe. Metafizyczne, a nie fizyczne.

Poznanie naukowe to poznawanie opcji dla naszego dzialania (nb. takich opcji, które są obiektywizowalnie opisywalne); rozwijająca się nauka stawia przed nami coraz szerszą paletę wyborów i metod do skutecznej realizacji wybranych celów. Nauka nie jest jednak w stanie wybrać za nas celu, bo (powtórzmy) oparta jest na twardych prawach logiki, zabraniających - pod groźbą błędnego koła - uzasadniania prawdziwości własnych aksjomatów. Światopogląd dochodzi do takiego uzasadnienia w sposb z konieczności nienaukowy: na podstawie AKTU CZYSTEJ WIARY, czyli przyjęcia bez jakiegokolwiek logicznie poprawnego dowodu.

Uważam, że światopogląd o jakim mówisz, jest jak najbardziej osiągalny. Ale z omówionych przed chwilą powodów nie jest to światopogląd naukowy. Jest to po prostu światopogląd pragmatycznie optymalny.

 

nirwana:

Czyli, dla Ciebie Nauka to 'metoda'+'komunikacja' -ale już nie 'sądy' z nich wynikające? czyli tyle co nie istnieją 'prawdy naukowe' ?

PS 1 broń mnie Panie Boże przed 'światopoglądem naukowym' tj. nie takie są moje intencje - wprost przeciwnie, uważam, że 'nauka' a zwłaszcza opatrywanie jakiś sądów przymiotnikiem 'naukowy' są tylko nic nie znaczącymi w 'sensie naukowym' ozdobnikami - tj. mają ściśle co najwyżej polityczne znaczenie ... ?

 

Nauka jest dla mnie wyłącznie tym, czym nauka jest bez wątpienia: logicznie spójnym badaniem relacji pomiędzy takimi doznaniami, których istotna treść jest dostępna różnym obserwatorom. Definicja ta nadaje nauce wszystkie cechy do uprawiania nauki w sposób dający jej autorytet społeczny (czyli prowadzący do rozwoju techniki i medycyny), i nie dodaje jej zadnych cech niepotrzebnych jej do tego celu. Dlatego uzywam tak zdefiniowanego pojecia "nauka" w kazdym rozumowaniu, dla którego istotny jest społeczny autorytet nauki.

Wszelkie teorie na temat ontologicznego istnienia bytów powiązanych z pojęciami naukowymi są teoriami pozanaukowymi (tj. metafizycznymi). Należą do nich, na przyklad, zarówno materializm ("istnieje wyłącznie materia, a tzw. duch jest tylko wrażeniem odbieranym przez czysto materialne obiekty") jak i idealizm ("istnieje wyłącznie duch, a tzw. duch jest tylko wrażeniem odbieranym przez czysto duchowe obiekty").

Błędne koło, o którym wspomniałem, polega na tym, że:
(a) każda teoria musi opierać się na aksjomatach;
(b) żadna teoria nie może udowadniać swoich aksjomatów.
Zdanie (b) można trywialnie udowodnić. Otóż niech A będzie aksjomatem niezbędnym do sformułowania teorii T. Znaczy to, że każdy dowód w ramach teorii T wymaga traktowania aksjomatu A jako prawdziwego. Wobec tego również każdy dowod aksjomatu A w ramach teorii T wymaga traktowania aksjomatu A jako prawdziwego. Z definicji, błędne koło polega na tym, że dowód zdania Z jest prowadzony poprzez założenie prawdziwości zdania Z. Tak więc próba uzasadnienia aksjomatów teorii w ramach tej teorii musi prowadzić do błędnego koła. Czemu zaś błędne koło jest nieprawidłowym rozumowaniem? Ano dlatego, że każdy, kto nie jest przekonany do prawdziwości "udowadnianego" wniosku, nie będzie również przekonany do prawdziwości "uzasadnienia" - bowiem samo uzasadnienie opiera sie na twierdzeniu o podważanej prawdziwości...

Jeśli zaś o porównanie nauki i religii chodzi... W kontekście tej dyskusji, religia jest odpowiednikiem meta-nauki, światopoglądu ocenianącego wartość logiczną wyników badań naukowych. Oczywiście, religia (jak i inne światopoglądy) nie zajmuje sie wyłącznie ocenianiem nauki, a nawet bynajmniej nie traktuje tej oceny jako swój główny cel. Ale w dzisiejszych czasach trudno jakiemukolwiek światopoglądowi uniknąc wyrażenia swojego stosunku do nauk przyrodniczych.