"mr.all" <pisztu:mr_all@poczta.onet.pl>
napisal wujowi w news:cs7027$rki$1@news.onet.pl...
>>> Co to znaczy 'istnieje'? W kontekscie
tej rozmowy.
Czyli w kontekscie 'Bog istnieje' i 'swiat istnieje'? Najlepiej chyba bedzie po
prostu omowic tresc tego pojecia na przykladzie konkretnych modeli swiata.
Ja widze to tak:
1. Bog jest Tym, Ktory Jest - podstawą czegokolwiek, wszelkiego doznania,
wszelkich pojec, jedyną realnoscią.
2. Istota istnienia innych osob (bytow swiadomych) polega na ich prywatnym,
subiektywnym doznaniu "ja istnieję". Bog spowodowal kazde to
"ja istnieję" i nadal mu autonomie. Bez Boga nie ma istnienia
zadnych innych osob. Wazne jest, ze do istnienia Boga nalezy tez istnienie w
sensie "ja istnieję", ale jest to jedynie czesc tresci Jego
istnienia.
3. Byty nieswiadome (na "tym swiecie" materia) istnieja tylko i
wylacznie jako sposob komunikowania sie istot swiadomych, czyli jako struktura
informacji, protokol wymiany danych. Nosnikiem tych informacji jest Bog. Bez
Boga i swiadomych bytow nie ma materii.
4. Idee istnieja jako struktura wyzszego rzedu nad materią: to przede
wszystkim sposob opisywania struktur materii.
5. Zbior mozliwosci wydarzen istnieje jako zbior wartosci, jakie moga wymieniac
miedzy soba istoty swiadome.
A jak ty to widzisz?
>>> Po czym poznajemy, ze cos jest bajka?
>> Nam jest trudno. W koncu redukuje sie
to do wiary.
> Czyli wybieramy sobie cos, co nam
podpada pod bajke i
> wierzymy, ze jest to bajka...
> W ten sposob, to i Bog moze byc bajka..;-)))
Tak. Nie mozemy w zaden sposob wykazac, ze Bog to nie jest bajka. Podobnie nie
mozemy w zaden sposob wykazac, ze kamien to nie jest bajka. Albo ze Bush to nie
jest bajka. Przypomina sie dowcip: "Ateista dostaje sie do piekla.
Rozglada sie i wzdycha - 'Ach, ta moja chora wyobraznia...'".
> Nie o to idzie, ale o poznana tresc dotyczaca
przyszlosci,
> co musi sie zdarzyc w
kontekscie tej rozmowy. Mamy tu wizje
> przyszlosci roztaczana
przez Jezusa i diabla, co to Bog nim
> jest, a ktoremu
przygotowano ogien wieczny... Czy Bog
> przestanie byc diablem, gdy
ten znajdzie sie w ogniu wiecznym?
> Ciekawe tez jest to
przeklecie... Jezus przeklina Boga, co to
> jest w tych przekletych
istotach. Chyba nie, wiec kogo Jezus
> przeklina?
Kazde "ja istnieję" posiada autonomie. Zadne
ze stworzonych "ja istnieję" (czyli rowniez "ja
istnieję" szatana) nie jest "ja istnieję" Boga! Boze
"ja istnieję" ma pelny dostep do indywidualnego odczucia
"ja istnieję" kazdego ze stworzen, umie sie z nim calkowicie
zidentyfikowac tak, ze odczuwa w identyczny sposob jak owo stworzenie - ale
Boze "ja istnieję" nie jest rownowazne "ja
istnieję" stworzenia.
Jezus przeklina to, co "ja istnieję" diabla uwaza za siebie. Jezus
mowi, ze jest to kompletny chaos, prowadzacy jedynie do porazki, samodestrukcji
i cierpienia, ktorego konca nie widac. Jezus wie, co mowi, bo Bog wie, co
znaczy kazda z mozliwosci, jaka moze potoczyc sie los stworzenia. Potepieniec w
piekle nie jest opuszczony przez Boga - potepieniec w piekle jest tylko
ABSOLUTNIE PRZEKONANY, ze zostal opuszczony przez Boga. W ten sposob
potepieniec oddzielil sie od Boga ZE SWEJ STRONY. Lecz ze strony Boga wyglada
to zupelnie inaczej...
> Wiec wizja przeklinajacego Jezusa ma sens
calkiem realny.
Jak najbardziej.
> Jesli z tej autonomii ma wyplywac wniosek, ze
Bog ocenia
> istote, ktora jest, ale nie siebie, to mamy powazny
> problem. Bog jest kims, ale jest z nim rozdzielony. Robi
> sie tajemniczo..;-))), a Bog nie jest wszystkim.
Mimo wszystko nie widze problemu. Mysle, ze jest to problem bardziej jezykowy
niz realny. Bierze sie z opisywania tego samego obiektu z roznych punktow
widzenia i w roznych kontekstach. Raz mowimy o "substancji" - tu nie
ma nic poza Bogiem, cala reszta to struktury na owej substancji. Innym razem
mowimy wlasnie o strukturach. Patrz sam poczatek tego postu, punkty o
istnieniu. Osoba to tez struktura!
/.../
Zdrowko -- wuj szeregowy zboj
--
Jarek Dabrowski, http://wujzboj.republika.pl