http://dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?p=139015#139015

---

 

 

Poproszono mnie o dowod, ze wieczne zycie w swiecie bez Boga musi doprowadzic do dowolnie wielkiego cierpienia, niekompensowanego przez szczescie. Poniewaz dowodzone twierdzenie sklada sie w gruncie rzeczy z dwoch twierdzen, pozwole sobie uzasadnic kazde z nich z osobna.

 

 

A oto te dwa twierdzenia:

 

T1. Wieczne zycie w swiecie bez Boga musi doprowadzic do dowolnie wielkiego cierpienia.

T2. Cierpienie w wiecznym zyciu w swiecie bez Boga nie jest kompensowane przez szczescie.

 

Zacznijmy od podania scislych (na tyle, na ile to mozliwe) definicji. Otoz skoro mamy mowic o wielkosci cierpienia, musimy na poczatek zastanowic sie, w jaki sposob bedziemy (na potrzeby dowodu) "mierzyc" stopien cierpienia. Nie chodzi tu o zamiane bolu na liczby, lecz jedynie o zbudowanie pewnego systemu pojeciowego, pozwalajacego na usystematyzowanie naszego rozumowania.

 

(1) **Cierpienie: swiadome obserwowanie roznicy pomiedzy tym, co sie uwaza, ze "powinno byc" i tym, co sie doznaje za "jest". W tak rozumianym pojeciu cierpienia mieszcza sie zarowno bol fizyczny i psychiczny, jak i zwykle niepowodzenia zyciowe. Stopien cierpienia jest subiektywny, przy czym wielkosc cierpienia jest odbierana w skali wzglednej, omowionej w (2).

 

(2) **Jednostka cierpienia: maksymalne cierpienie, jakie jest sie sobie w stanie sobie wyobrazic. Wyobrazenie to jest uzyskiwane na podstawie pamietanej tresci wlasnych doswiadczen i na podstawie informacji, ktore zebralo sie od otoczenia i ktore sa rowniez sie oglada przez pryzmat wlasnych doswiadczen. Ta jednostka cierpienia jest subiektywna, zalezna rowniez od warunkow zyciowych i kulturowych, i zmienia sie wraz z osobistym doswiadczeniem danej osoby.

 

 

-- Dowod T1 --

 

T1. Wieczne zycie w swiecie bez Boga musi doprowadzic do dowolnie wielkiego cierpienia.

 

Dowod opiera sie na fakcie, ze skoro ludzka wiedze mozna zawsze wykorzystac w celu zadania cierpienia, to chocby prawdopodobienstwo takiego wykorzystania bylo w dowolnym okresie czasu dowolnie male (lecz - poza skonczonym okresem czasu - rozne od zera), to w przypadku wiecznego zycia prawdopodobienstwo to zamienia sie w pewnosc.

 

(3) Lemat: Jesli zycie jest tworcze, to cierpienie jest nieuniknione.

 

 4) Dowod Lematu 3: Poniewaz wiedza ludzka jest ograniczona, skutki naszych dzialan musza w wielu przypadkach roznic sie od naszych oczekiwan. Na mocy (1), prowadzi to do pojawienia sie cierpienia. CND.

 

(5). Lemat: wraz z rozwojem nauki i techniki, rosnie mozliwosc zadawania cierpien.

 

(6) Dowod Lematu 4: Ludzka wiedza jest nieukierunkowana moralnie i dlatego moze byc wyorzystana zarowno w celach postrzeganych jako dobre jak i w celach postrzeganych jako zle. Znaczy to, ze zastosowanie ludzkiej wiedzy moze prowadzic zarowno do skutkow postrzeganych przez ludzi jako dobre, jak i do skutkow postrzeganych przez ludzi jako zle. Wobec tego ze wzrostem wiedzy rosnie rowniez mozliwosc zadawania cierpienia. CND.

 

(7) Lemat: Wraz z rozwojem nauki i techniki, maleje jednostka cierpienia.

 

(8) Dowod Lematu 7: Glowna motywacja do rozwoju nauki i techniki to ogolnie rozumiane dazenie do polepszenia warunkow ludzkiego zycia. Wobec tego zakres zla, jaki przecietna osoba odczuwa, wykazuje tendencje malejaca wraz z rozwojem nauki i techniki, jesli pomiar jest wykonywany w jednostkach stalych (innymi slowy, gdyby przecietna osobe zyjaca w dawniejszych czasach przeniesc w przecietne warunki w nowszych czasach, to w przecietnym przypadku uznalaby ona swoje cierpienia doznane w nowszych czasach za mniejsze od cierpien, doznanych w dawniejszych czasach). Wobec (2) i wobec faktu, ze pamiec ludzka sie zaciera z czasem i z najwieksza jasnoscia przywoluje doswiadczenia najnowsze, jednostka cierpienia ulega zmniejszeniu wraz z rozwojem nauki i techniki. (Innymi slowy, to samo niepowodzenie bedzie w czasach bardziej rozwinietego spoleczenstwa odbierane jako bardziej dokuczliwe, niz bylo odbierane w czasach mniej rozwinietego spoleczenstwa.) CND.

 

(9) Lemat: W tworczym swiecie istnieje zawsze prawdopodobienstwo, ze wiedza zostanie wykorzystana w zlym celu. Innymi slowy, wiedza moze byc zawsze wykorzystana w celu zadania cierpienia, lub w celu prowadzacym w mniej lub bardziej bezposredni sposob do zadawania cierpien.

 

(10) Dowod Lematu 9. Poniewaz ludzka wiedza jest ograniczona, nie ma mozliwosci, aby zabezpieczyc swiat przed jej naduzywaniem i jednoczesnie zachowac w spoleczenstwie swiadomosc o istnieniu wiedzy. Gdy nie ma takiej swiadomosci, nie ma tworczego spoleczenstwa. CND.

 

(11) Dowod twierdzenia T1. Poniewaz wiedza zawsze moze byc z pewnym prawdopodobienstwem wykorzystana w zlym celu (patrz 9), to gdy czas dazy do nieskonczonosci, prawdopodobienstwo wykorzystania wiedzy w zlym celu rosnie do pewnosci. Poniewaz im wieksza wiedza, tym wieksze mozliwosci zadawania cierpien (patrz 5), to z czasem dazacym do nieskonczonosci, prawdopodobienstwo zarowno spowodowania jak i doznania cierpienia dowolnie duzego (w stalych jednostkach) rosnie do pewnosci. Poniewaz jednostka cierpienia maleje z czasem (patrz 7), cierpienie bedzie to bedzie odbierane jako coraz wieksze: raz wzgledu na wzrost wiedzy strony zadajacej cierpienie, drugi raz ze wzgledu na wzrost czulosci strony doznajacej cierpienia. CND.

 

 

-- Dowod T2 --

 

T2. Cierpienie w wiecznym zyciu w swiecie bez Boga nie jest kompensowane przez szczescie.

 

Tu nie ma sie co specjalnie rozwodzic. Czlowiek przyzwyczaja sie zarowno do szczescia jak i do nieszczescia, ale sama perspektywa wiecznego zycia w swiecie, w ktorym moze byc nawet straszliwie fajnie ale co jakis czas zwalaja sie czlowiekowi na glowe dramatycznie nieszczesliwe wydarzenia zwiazane z coraz to wiekszym cierpieniem, to po prostu koszmar, z ktorego - po przezyciu dostatecznie dlugiej serii takich wydarzen - czlowiek bedzie pragnal sie uwolnic. Jedynym ratunkiem jest jednak smierc; tej zas nie ma on do dyspozycji. Pozostaje mu wypranie mozgu i "nowe narodziny". Naturalnie, dopiero wtedy, gdy mu na to aktualny "dawaca cierpien" pozwoli. I potem cala zabawa zaczyna sie od nowa...