http://www.ateista.pl/forum.php?cmd=show&id=1643&category=4&pg=3#6821
Pojecie "istnienia"
jest wielopoziomowe.
Przede wszystkim, za "istniejace ontycznie" uznaje sie to, co istnieje
w sposob absolutny, czyli niezalezny od obserwacji dokonywanych przez
obserwatorow. Wiemy, ze COS istnieje ontycznie, ale co to jest - tego sie nie
da wywnioskowac ani z faktu, ze dokonujemy obserwacji, ani z tresci tych
obserwacji.
Poza tym, za "istniejace pragmatycznie" uznaje sie to, co
TRAKTUJE sie tak, jakby istnialo to ontycznie. Kiedy myslisz o sobie,
traktujesz siebie zapewne tak, jakbys istnial ontycznie. Kiedy rozmawiasz ze
mna, traktujesz i mnie zapewne tak, jakbym ja tez istnial ontycznie. A czy
kiedy jesz kanapke z serem, traktujesz ja tak, jakby istniala ontycznie?
Jaka jest istotna roznica pomiedzy twoim podejsciem do wuja i twoim podejsciem
do kanapki z serem?
Materialistyczne podejscie do swiata jest o tyle dziwaczne, ze z jednej strony
domaga sie traktowania istnienia kanapki z serem jako takiego samego istnienia
ontycznego, jak istnienie wuja (a moze nawet traktowania kanapki z serem jako
tego, co istnieje ontycznie, a wuja jako tego, co jest jedynie jakas struktura
poskladana z istniejacych ontycznie bytow typu "kanapka z serem"), a
z drugiej strony uwaza sie za humanistyczne i utrzymuje, ze to czlowiek jest
dla niego istotny.
Kolejnym poziomem istnienia jest "istnienie umowne",
polegajace na umownym powiazaniu pewnych obserwacji w pojecia, ktore sa
przydatne w takiej wlasnie formie. W ten sposob istnieja obiekty, o ktorych
mowia nauki przyrodnicze, w ten sposob istnieje dla mnie kanapka z serem, a dla
materialistycznego ateisty - czlowiek.
Jeszcze innym poziomem istnienia jest "istnienie faktograficzne".
W ten sposob istnieja nasze doznania (wszelkie, nie tylko te sensu strice
zmyslowe) - istnieja, bo ich doznajemy. Sa to doznania dzwieku, zapachu,
strachu, checi. Nie wiemy jednak, w jakim sensie, w jaki sposob i w jakiej formie
kryja sie za nimi obiekty istniejace ontycznie. Wiazemy te doznania w taki czy
inny sposob z obiektami istniejacymi umownie, i niektorym z tych obiektow
nadajemy istnienie pragmatyczne - co znaczy, ze w praktyce uwazamy je za
istniejace ontycznie, choc, naturalnie, zadnego w miare konkluzywnego dowodu
slusznosci tej opinii nie jestesmy w stanie przedstawic.
Mowisz o "prawdziwym orzekaniu"... To wyrazenie ma sens tylko w
ramach okreslonych przez swiatopogladowo zalezne kryteria budujace z tego, co
istnieje faktograficznie to, co istnieje pragmatycznie. Poniewaz jednak te
kryteria zaleza od swiatopogladu, to przy dyskusjach miedzyswiatopogladowych
trzeba dolozyc wszelkich staran, aby nie uzywac terminologii laczacej w jedno
to, co w innym swiatopogladzie nie jest w jedno polaczone.