Bog patrzy na serce; 1 Sam 16:7

"Czlowiek patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce." 1Samuela 16,7

Pewien angielski malarz juz prawie konczyl swoj obraz. Przedstawial on biblijna scene powrotu syna marnotrawnego. Na tle pieknego dworu, przy ktorym krzata sie sluzba, stoi ojciec, wlasciciel majatku. Jego twarz wyraza szczescie i wzruszenie, a rece sa wyciagniete, jakby chcialy kogos przygarnac. Brakowalo tam jeszcze postaci syna, powracajacego do ojca z postanowieniem szczerosci i skruchy. Malarz juz dlugo szukal modelu, az wreszcie natknal sie na odpowiedniego czlowieka. Byl zaniedbany, w lachmanach, o twarzy wykazujacej slady hulaszczego trybu zycia. Zachecony blaskiem srebrnej monety, zgodzil sie przyjsc nazajutrz do pracowni artysty. W umowionym czasie rozleglo sie pukanie do drzwi i malarz ucieszyl sie, iz bedzie mogl wreszcie przystapic do pracy. Lecz w pierwszej chwili nie poznal przybysza, dopiero, gdy ten sie przedstawil, zorientowal sie, ze to jego oczekiwal. Mlodzieniec ten bowiem umyl sie, ostrzygl, zdobyl gdzies czyste ubranie, myslac, iz dopiero poprawiajac swoj wyglad stanie sie godny uwiecznienia. Tym samym popsul cala sprawe. Nie nadawal sie juz jako model syna marnotrawnego i malarz zamknal przed nim swoje drzwi. Obraz ten nigdy nie zostal dokonczony, lecz jest moze przez to nawet bardziej wymowny. Przed ojcem z wyciagnietymi ramionami nadal jest puste miejsce. A to dlatego, ze ktos przyszedl nie taki, jaki jest naprawde.

"Prawda ma tylko jedna twarz, ale wiele masek." - przysl. japonskie


Renia G.