17 czerwca 2001

Rozum a poznanie

Zaczynamy wiec od wstepu:

> Generalnie nazwalbym to jako dyskusje o mozliwosciach poznania
> i roli intelektu.

Super! Moze pozwole sobie zaczac od podsumowania czy tez przedstawienia
mojego stanowiska. Spisuje to po przeczytaniu i odpowiedzeniu na twoj
list, staram sie wiec umiescic odpowiedzi (niekoniecznie bezposrednie)
na te z twoich uwag i watpliwosci, ktore zrozumialem jako podstawowe.

Absolutnie pewne poznanie mozliwe jest jedynie u istoty wszechmocnej.
Kazdej innej istocie dostepna jest tylko czesc calosci; pozostawia to
zawsze mozliwosc zludzenia (gdyz tylko pelny oglad moze usunac
wszystkie opcje poza jedna, ta prawdziwa). Dlatego zadna SKONCZONA
istota, niezaleznie od techniki poznania, ktora stosuje, nie jest w
stanie osiagnac pewnosci, ze dotarla do Prawdy Absolutnej. Mozemy byc
moze dotykac Prawdy Absolutnej, ale nie wiemy, czy to, czego dotykamy,
jest rzeczywiscie Prawda Absolutna; pozostaje nam wiara. Natomiast
poznanie Prawdy Absolutnej przez bezposredni, absolutnie pewny oglad
Calosci jest rownowazne osiagnieciu wszechmocy - czyli rownowazne
staniu sie Bogiem. 

A jaka role odgrywa intelekt, czyli stosowanie wewnetrznie spojnych
regul wnioskowania? Przede wszystkim pozwala uswiadomic sobie powyzsze
fakty o (nie)mozliwosci (roz)poznania Prawdy Absolutnej. Poza tym jest
po prostu jednym z narzedzi poznania; naturalnie tego poznania
dostepnego istocie skonczonej. Jest narzedziem porzadkujacym i
kontrolujacym spojnosc doznan i obserwacji. Pozostawiony sam sobie, bez
danych wejsciowych, intelekt obraca sie w kolko i produkuje duzo szumu.
Inne zmysly, pozbawione kontroli intelektu, rozniez produkuja mase
szumu, z ktorego nic nie wynika poza tym, ze jest i ze mozna go
polubic. Ze wzgledu na ograniczonosc informacji, ktore intelekt
dostaje, jego wnioski nie sa praktycznie nigdy (poza specjalnie w tym
celu skonstruowanymi przypadkami) jednoznaczne i absolutnie pewne.
Jednak prawidlowe stosowanie intelektu pozwala wyznaczyc GRANICE
niepewnosci, na przyklad, przez okreslenie, jakiego rodzaju zmiany sa
konieczne w przyjetych zalozeniach, aby wyciagniete wnioski przestaly
byc sluszne. 

Intelekt potrafi byc bardzo glosnym narzedziem, i przez to potrafi
zaklocic proces dostarczania informacji przez zmysly. Poprzez
nieuzasadnione zalozenia i zonglerke pojeciami wypelnionymi
nienajlepsza trescia potrafi odrzucic informacje konieczne do
uczynienia nastepnego kroku na drodze poznania. Intelekt zachowuje sie
tu niczym zolnierz broniacy swojego dowodce przed atakiem wroga: przez
swoje oddanie sprawie potrafi oddalic waznego poslanca. Dlatego czasami
dowodca musi kazac opuscic tarcze. Przyjda wtedy do dowodcy nie tylko
wazni poslancy, ale cala masa motlochu, a moze i wrogowie; po audiencji
zolnierz, przeszkolony ponownie przez dowodce, przepedzi wrogow,
wyprosi motloch, a poslancow zaprosi na uroczysta kolacje.

Intelekt potrafi byc jasny jak slonce. Blask slonca zacmiewa swiatlo
gwiazd. Jesli chcemy spojrzec na gwiazdy w ciagu dnia, trzeba poczekac
na zacmienie slonca. I slonce i gwiazdy to to samo swiatlo, ale jedno
potrafi przytlumic drugie. Zen (a przede wszystkim doznanie satori)
pelni role zacmienia. Albo wzmacniacza zakresu odbioru, ktory powoduje,
ze mozesz patrzec w slonce i dostrzec slaba gwiazde blisko jego tarczy.
Ale jest to technika, nie cel sam w sobie - tak, jak intelekt jest
technika, nie celem.

Choc intelekt nie zapewnia poznania Calosci, Calosc nie jest z nim
sprzeczna, gdyz jest ona wewnetrznie spojna.

Naturalnie, mozesz uwazac inaczej. Mozesz uwazac chociazby, ze
sprzecznosc z intelektem jest naturalna wlasnoscia swiata, i wobec tego
tylko ci, ktorzy sie od intelektu uwolnia, moga dostapic Prawdy.
Niezaleznie od tego zauwaz, ze jesli jest nam dostepna tylko wiara, to
pragnienie dorwania sie do prawdy absolutnej jest pysznym dazeniem do
dorownania Bogu. Z kolei, jesli dostepna jest wiedza absolutna, to ci,
ktorzy jej dostapili, sa wszechmocni (a takiego tu nie spotkalem).
Jesli zas mozemy tylko dotknac prawdy absolutnej, to zostajemy w
swiecie wiary... Prawda absolutna nie moze byc czastkowa, bo jest
niepodzielna.

To tez bardzo istotna sprawa, choc moze lezaca troche na uboczu
rozwazan o intelekcie.

Zdrowko -- Jarek


(C.D.)