1 czerwca 2002

Milosc czy pycha?

  1. Nie boje sie, bo nie ja bede cierpial
  2. Dzieci Boze i dzieci diabelskie
  3. Biblia, Kosciol Katolicki, i zbawienie wszystkich
  4. Milosc jest Boga, gniew jest czlowieka!
  5. Biblia o potepieniu i zbawieniu
  6. Biblia o gniewie Bozym
  7. Co z tego wynika?
  8. Post Scriptum
Wywiazala sie razs taka rozmowa miedzy Wujem i dwoma bardzo poboznymi chrzescijanami biblijnymi; dla ustalenia uwagi mowmy o nich Andrzej i Jozef, miejac nadzieje, ze Andrzejowie i Jozefowie nie beda mieli o to pretensji: W odpowiedzi uslyszalem od Jozefa:

Slowo Boze jest nieomylne. Ale sluchajacy go czlowiek jest omylny, gluchawy, dzwoni mu w uszach, szumi w glowie, a po uslyszeniu dwoch zdan nie pamieta juz, czy to, co uslyszal przedtem, pochodzilo ze Slowa czy bylo jego fantazja na temat Slowa. Nie tylko ja taki jestem, Jozefie. Nie zapominaj o tym.

Tak, uwazam, ze zle robisz. Uwazam, ze idziesz za nauka ludzka, nie za Slowem Bozym. Postaram sie to wyjasnic:

1. Nie boje sie, bo nie ja bede cierpial

Raczej, jak je w Slowie Bozym zobaczyles. A zobaczyles w nim swoje odbicie (Jak. 1:23). Odbicie swojej milosci do siebie i blizniego. Czy to odbicie ci sie podoba? Spojrz ponownie i ocen, czy wszystko jest w porzadku:

Nie obawiasz sie gniewu Bozego, bo nie spadnie NA CIEBIE?

Nie obawiasz sie gniewu Bozego, bo dotknie KOGOS INNEGO?

"Bedziesz milowal Pana, Boga swego [...]. A drugie jest podobne do niego: bedziesz milowal blizniego swego JAK SIEBIE SAMEGO". Znasz te slowa. Przejrzyj sie w nich.

Nie obawiasz sie gniewu Bozego, bo dotknie WROGA?

Czy umiesz obawiac sie tylko o siebie? Jak wyglada twoja milosc do wroga, jesli NIE OBAWIASZ SIE gniewu Bozego, ktory dosiegnie INNEGO czlowieka, nie ciebie i nie kogos, kogo nazywasz siostra lub bratem? Przyjrzyj sie dobrze, co ci lustro Slowa Bozego pokazuje. Ono nie bez powodu tak starannie powieksza obrazy tych fragmentow ludzkiej osobowosci, ktore zwiazane sa z gniewem i strachem!

Kogo kochasz, Jozefie, i co twoja milosc oznacza?

2. Dzieci Boze i dzieci diabelskie

Powiem ci teraz, co sam widze w lustrze Slowa Bozego:

Absolutnie i zdecydowanie TAK. Zajrzyj na moja strone Wyjasniam tam, co to znaczy. Zajrzyj tez do krotkiego tekstu ktora zawiera tylko i wylacznie wersety z Biblii, bez slowa komentarza. Pokazuja one, jak odbija sie w Biblii milosc Boga i jak to odbicie niweczy odbicie ludzkiego gniewu, strachu i pragnienia "sprawiedliwej zemsty".

A co znaczy w tym liscie apostolskim uwaga o dzieciach Bozych i dzieciach diabelskich? Czyzbys wierzyl, ze slowa te znacza, ze szatan stworzyl, niczym Bog, istoty swiadome, czujace tak, jak ty i ja czujemy? Prawdziwe OSOBY ludzkie? Czyzbys wierzyl, ze wszechmocny Bog dal szatanowi moc i wladze tworzenia absolutnego zla - bo absolutnym zlem byloby tworzenie ludzi na zatracenie? Czy czynisz z Boga poplecznika szatana?

Chyba to jasne, ze u Jana mowa jest o stanie ducha. Mowa jest o tych, co wybrali juz waska sciezke i o tych, co ida dzisiaj szerokimi drogami, bedacymi w rzeczywistosci bezdrozami. Mowa jest o tym, jak poznac mozesz, ktora droga idziesz.

Jakie odbicie swojej wiary widzisz w tym wersecie? Kogo kochasz i co twoja milosc oznacza? Nie boisz sie gniewu Bozego, bo gniew i wieczne meczarnie nie ciebie dotkna?

Posluchaj...

Oboje bylismy "dziecmi diabelskimi", bo nie znalismy Boga. Wtedy widzielismy w Biblii jedynie diabelskie odbicie. Moze mielismy nawet i "cala madrosc", ale brak nam bylo milosci, bylismy wiec "cymbalami brzmiacymi". Byc moze nawet patrzylismy w zwierciadlo Slowa Bozego. Widzielismy w nim brud! I nie bylismy gotowi tego brudu z siebie zdjac; zamiast tego odchodzilismy ze wstretem myslac, ze to zwierciadlo jest krzywe i brudne.

Gdy poznalismy Boga, narodzilismy sie na nowo, stalismy sie Jego dziecmi. Ale przeciez nikt z nas nie chce, by dzieciom Bozym wytykano brud za uszami. Nikt z nas nie chce chyba, by mowiono: "patrzcie, jaka jest ta niby milosc tych, co sie dziecmi Bozymi zowia. Widac, ze oni tylko siebie samych kochaja, bo nie przeraza ich mysl, ze ich wrogowie beda cierpieli wieczne meki". Nikt ci jeszcze tego nie powiedzial? Ja slyszalem to nie raz; slysze to prawie codziennie. I przekazuje ci to dzis.

3. Biblia, Kosciol Katolicki, i zbawienie wszystkich

Niezaprzeczalnym jednak faktem jest, ze Biblia mowi o piekle. Kosciol Katolicki czuje sie bardzo przywiazany do tej nauki, jak zreszta i inne wyznania tez. Piszesz wiec o wierze w zbawienie wszystkich:

Idzie sie! Ale pieklo jest wieczne jedynie w POTOCZNYM sensie slowa "wiecznosc". Jest wieczne, bo ten, kto tam sie znajdzie, nie widzi z niego wyjscia. Potepieniec w piekle jest martwy duchowo! Lecz co dla czlowieka nie jest mozliwe, to dla Boga jest mozliwe. I to Bog pokona smierc, nie smierc pokona Boga. Bog pragnie, by wszyscy poznali prawde i osiagneli zbawienie. Choc czlowiek ma wiele planow, wola Boga sie spelni - tak uczy Biblia.

Bog wiedzial, co robi, gdy tworzyl swiat, Jozefie! Bog wiedzial, ze da sobie rade - niezaleznie od tego, co o Nim mowia rozni ludzie, ktorzy ciagle widza w Slowie Bozym odbicie wielu swych zlych doswiadczen, swojego gniewu, swego pragnienia, by byla "sprawiedliwa kara".

Bog nie ponosi zadnych klesk. Gdyby zas okazalo sie, ze chociazby tylko jedno swiadome stworzenie musi cierpiec PRAWDZIWIE wieczne meki, to bylby to dowod kompletnej kleski Bozych zamierzen. Czy tak trudno zobaczyc to w Biblii?

I czy trudno to zobaczyc w DUCHU nauki wszystkich wyznan chrzescijanskich (w DUCHU, nie w SLOWIE)? Zaden dobry czlowiek nie pragnie przeciez piekla dla innego czlowieka. Kazdy dobry czlowiek pragnie, zeby wszyscy przyjeli Boga do serca, odrzucili grzech, i dostapili zbawienia. Tylko, ze to pragnienie wydaje sie trudne do wypowiedzenia w taki sposob, by sie zarazem nie popadlo w werbalna sprzecznosc z artykulami wiary i z litera Pisma Swietego. Czlowiek wiec milczy i chowa swoja nadzieje gleboko w sercu. Moze boi sie nawet o niej myslec, bo kto wie: skoro ona taka "inna", to czy ona aby nie jest diabelskim podszeptem?

A rozwiazanie jest, powtarzam, takie proste: pieklo jest wieczne, ale tylko w wyobrazni potepiencow, bo nikt z tych, ktorzy tam sie znajda, nie widzi z niego wyjscia. Nie czyni to piekla weselszym miejscem, o nie. Ci, co tam trafia, i tak nie beda zdawac sobie sprawy z tego, ze Bog ich kocha, niezaleznie od tego, co my tu dzis i jutro nagadamy! Pieklo pozostaje miejscem potwornym. Ale wiemy juz, jak pogodzic te potwornosc z miloscia Boga. Bo nie zapominamy juz, ze Bog zwycieza smierc i ze ostatni beda pierwszymi. Nie zapominamy juz, ze nie ma cierpienia bez wartosci i ze w ostatecznym rachunku zyski kazdego stworzenia przewyzsza z niewyobrazalna nawiazka jakiekolwiek straty.

Jest tyle potwornych miejsc, nawet na tym swiecie. Nie umiemy sobie nawet wyobrazic tego, jakie cierpienia spotkaly i spotykaja niezliczonych ludzi. Ale Bog jest zawsze obok. Podtrzymuje upadajacych i pociesza strapionych. Zawsze czuje razem z nimi, rozumie ich lepiej, niz oni sami siebie rozumieja, czuwa nad nimi, jak nad Synem - bo jest Ojcem. Kto Go kocha i ufa Mu, ten nigdy nie straci nadziei, bo wie, ze On wie, co sie dzieje i ze On nigdy nie straci nad niczym kontroli. Bog nie stoi z boku cierpienia, On cierpi z kazdym jego wlasnym cierpieniem. "Cokolwiek uczyniles jakiemus czlowiekowi, MNIE uczyniles". Wlasnie DLATEGO mozna mu zaufac!

Nie, nie wiem, JAK wydostac sie z piekla. Biblia nie podaje na to przepisu. Nie podaje, bo sprawa ta nie dotyczy nas! My sie do piekla nie wybieramy. Sprawa ta nie dotyczy NIKOGO, kto kocha Boga i pragnie jego Slowo zrozumiec. Nic wiec dziwnego, ze Biblia nie wyklada pieklologii! I nic dziwnego, ze zarowno Biblia jak i wszystkie wyznania chrzescijanskie ostrzegaja przed pieklem cala swoja moca. Ja tych ostrzezen ani nie odrzucam ani nie lekcewaze! Ja po prostu tlumacze, jak pogodzic je z wszechmocna miloscia Boga bez przypisywania Bogu cech Baala - gniewu i msciwosci.

Nie wiem wiec, jak wyjsc z piekla. Wiem tylko, ze Bog jest wszechmocna miloscia i ze nikogo nie opusci. Wiem tez, ze ostatni beda pierwszymi. Zalujesz im? Ja nie.

4. Milosc jest Boga, gniew jest czlowieka!

Na tym polega Dobra Nowina. Gniew i zemsta to odbicie zla, ktore czlowiek nazbieral w oddaleniu od Boga i ktore musi w sobie rozpoznac, zrozumiec i od siebie odsunac na zawsze. Tego zla jest mnostwo, rowniez we mnie i w tobie. Dlatego Biblia w tak wielu miejscach odbija nienawisc! To nie gniew Boga, lecz czlowieka.

Prawda, jest wielu ludzi, ktorych trzeba postraszyc potepieniem, aby byli w stanie zwrocic uwage na Boga. I Biblia wie, co robi, ostrzegajac tyle razy, ze bez Boga chodzi sie tylko po szerokich bezdrozach, gdzie ani celu ani trwalego szczescia ani nadziei znalezc nie mozna. Biblia wie, co robi, mowiac, ze trzeba koniecznie zaufac Bogu, trzeba oddac sie Jezusowi, trzeba wybrac waska sciezke. A my wiemy z wlasnego, osobistego doswiadczenia, jak wygladaja te bezdroza i dlatego chcemy stamtad ludzi zawracac i pragniemy, zeby nikt nie zbladzil zbyt daleko. Bo kochamy ich JAK SIEBIE SAMYCH, a sami bysmy nie chcieli za zadne skarby na te bezdroza powrocic.

Ale badz bardzo ostrozny, gdy mowisz o perspektywie wiecznych meczarni, bo w ten sposob latwo popychasz ludzi na granice pomiedzy miloscia do blizniego i miloscia wlasna. I potem slyszymy tak czesto:

"Jestem dzieckiem Bozym i nie boje sie Jego gniewu, bo nie na mnie on spadnie". Boj sie Boga, Jozefie...

Jozefie, masz w sobie Ducha Swietego. Uzywaj jego darow, zeby prowadzic ludzi do czystej milosci Boga i blizniego. Pamietaj, ze straszyc potepieniem jest latwo, tak, jak latwo jest bic dzieci. Trudno jest jednak potem usunac tragiczne skutki tego bicia. A jeszcze trudniej usunac tragiczne skutki strachu.

5. Biblia o potepieniu i zbawieniu

Wrocmy wiec do Biblii:

Tak. Wiekszosc idzie szeroka droga. Na zatracenie.

Kiedy tam dojda, bedzie im sie wydawalo, ze doszli na zatracenie WIECZNE. Bedzie tam wiec placz i zgrzytanie zebow, bo nie bedzie nadziei. Latwiej wielbladowi przejsc przez ucho igielne niz wyjsc potepiencowi z piekla! Wielblad nie bedzie nawet planowal, bo nie jest glupi i widzi, ze do ucha igielnego PRZENIGDY nie bedzie pasowal. Wielblad bedzie wiec planowal wiecznosc bez Boga, chocby to byla wiecznosc pelna bolu. Lecz spelnia sie nie ludzkie (czy wielbladzie), ale Boze plany!

Bog podtrzymuje wszystkich upadajacych i pociesza wszystkich strapionych. Bog wie, ze czlowiek nie da sobie rady sam, lecz wie tez, ze czlowiek musi tej samotnosci zakosztowac, by moc samodzielnie odnalezc Tego, ktory ciagle za Nim teskni. Tego, ktory cierpi z kazdym jego cierpieniem i raduje sie kazda radoscia. Tego, ktory umarl na krzyzu jak najgorszy przestepca, abysmy to zrozumieli.

Tak. Inaczej nie zostaliby stworzeni. Bo wiemy, ze Bog juz WYBRAL tych, co do Niego przyjda. Tak wiec, gdyby ktos do Niego NIGDY nie przyszedl, znaczyloby to, ze Bog juz go ODRZUCIL. Stworzyl zeby odrzucic!

Jesli ktos mi powie, ze wszechmocna milosc tworzy CHOC JEDNA istote z zamiarem wyslania jej na meki bez granic, to - wybacz - odpowiem, ze filozofuje na sile a nie slucha Ducha Swietego. Bardziej boi sie otworzyc serce na milosc, niz pragnie kochac.

Zyje wedlug ciala, i dlatego jest martwa duchowo. Nie wynika z tego ani troche, ze wiekszosc bedzie martwa duchowo przez absolutna wieczonsc. Bo Bog zwyciezy smierc i wrzuci ja i jej pomocnikow do jeziora ognistego, ktore nigdy nie zgasnie. Czyli nie bedzie juz smierci - Bog odniesie zwyciestwo, bo tak, jak pragnal, kazde Jego stworzenie bedzie Z WLASNEJ WOLI, BEZ PRZYMUSU, STRACHU, I ZALOW, kochalo Go i ufalo Mu bez granic.

Bog jest TYLKO Bogiem milosci. Biblia mowi wiecej o gniewie Bozym niz o milosci, bo czlowiek jest pelen gniewu i strachu. Czlowiek boi sie obcych, czlowiek boi sie znajomych, boi sie nawet samego siebie. Czlowiek z latwoscia pokocha kogos, kto go choc troche od tego strachu uwolni i pokaze mu, ze pod jego obrona mozna byc bezpiecznym. Chocby nawet poza murami zostali inni...

Taka "milosc ze strachu" byla czesto pierwszym krokiem w milosci do Boga. Szczegolnie kiedys, gdy swiat byl duzo bardziej bezwzgledny, niz jest dzisiaj. Ale PIERWSZY krok to nie krok OSTATNI. Ostatniego kroku W OGOLE NIE MA!

Po wprowadzeniu czlowieka w obrab murow Bozych Biblia nie przestaje don przemawiac. Slowo Boze leczy jego chore serce, pokazujac mu odslona po odslonie, gdzie sa rany i blizny.

Przyjrzymy sie wiec wersetom, ktore zacytowales.

6. Biblia o gniewie Bozym

Te slowa Jezusa stawiaja kazdemu, kto juz wszedl w mury Bozej twierdzy, pytanie: Na czym polega twoja milosc? Przeciez wiesz, ze Bog pragnie wszystkich zbawic, i ze On czyni wszystko, co chce. Za kogo wiec Mnie uwazasz? Czego nie zrozumiales? Czy masz teraz wyrzucic ze swojego serca te milosc do wrogow, o ktora tak cie prosilem - i przestac sie o nich bac, bo stali sie dla ciebie niewazni? Czy tez raczej masz zaufac mojej bezgranicznej milosci rowniez do tych potepionych - i przestac sie o nich bac, bo wiesz, ze icn nie opuszcze?

Ja odpowiadam: "Ufam, Panie, twojej milosci do wszystkich stworzen. Widze wiec, ze Twe slowa o kazni wiecznej oznaczaja po prostu, ze potepieni nie sa w stanie jeszcze Ciebie przyjac i ze ida oni teraz tam, gdzie beda sie uczyli tego, co potrzebuja, aby Ciebie odnalezc. Ida z wlasnego wyboru. I ida wbrew swym checiom, bo jeszcze nie nauczyli sie wybierac tak, by byli szczesliwi. Boze moj, nie powiedziales mi jeszcze, jak oni stamtad wyjda; moze kiedys mi powiesz, kiedys, kiedy dojrzeje. Ale na dzis wystarczy mi wiara w Twoja milosc, oraz moje wlasne doswiadczenie. Ono mowi mi, ze czlowiek potrafi widziec przed soba ciemnosc bez granic i potrafi wierzyc, ze ta ciemnosc to wszystko, co na swiecie istnieje dla niego. I ze w tej ciemnosci musi on znalezc swoje miejsce. A naraz przychodzi, nie wiadomo skad, niespodziewany promyk swiatla - i juz okazuje sie, ze przez caly czas czuwales, by przyjsc dokladnie wtedy, gdy stalem sie gotowy!"

A jak odpowiadasz ty?

Nic to, wrocmy znow do Biblii. Cytujesz:

By "ujrzec zycie", trzeba narodzic sie na nowo. Wtedy staje sie nowym czlowiekiem - tamten ktos, za kogo sie uwazalem, znika na wieki. On wiec ani nie ujrzal ani nigdy nie ujrzy zywota! Mimo to tak naprawde to nikt nie umarl; po prostu zrozumialem, ze to, za co kiedys uwazalem siebie, bylo w rzeczywistosci skorupa brudow, ktora mnie pokrywala. Niech MOJA skorupa idzie w ogien, bo to nie jest zadna osoba, ale MARTWA RZECZ, KTORA NIC NIE CZUJE, NIE CIERPI - tylko przeszkadza!

Tak, kiedy myslalem, ze jestem ta skorupa, wtedy "gniew Bozy ciazyl nade mna" - bo Bog byl dla mnie Baalem, byl gniewnym bozkiem poganskim. Nie tylko zadnej pomocy od Boga nie oczekiwalem, ale wrecz nie zyczylem sobie zadnego wtracania sie w moje sprawy. Nie wierzylem w Boga. Nie chcialem zyc w swiecie, w ktorym istnieje taki Baal, wiec wierzylem w swiat bez Boga! Wtedy ciazyl mi ten swiat - i byl to dla mnie "gniew Boga". Bo gniew Boga to brak Bozej opieki, to ludzkie odrzucenie Bozej pomocy, to poddanie sie "grze przypadkow", ktore rzucaja czlowiekiem bez jego kontroli.

Milosc sie nie gniewa. Milosc czeka, choc cierpi.

Kto sieje wiatr, zbiera burze. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Kto sadzi, bedzie sadzony.

Tak, Jozefie - kto nie umie kochac, ten wszystko odbiera jako gniew i pomste.

Oj tak!

Jesli Bog dla mnie gniewnym Baalem bedzie, bo bede umial kochac tylko mnie samego i przyjaciol moich, wtedy rzeczywiscie kryc sie bede panicznie przed "Bozym gniewem" gdy zobacze, ze Bog kocha tych, ktorzy byli dla mnie "synami diabla". Moja wiara sie zalamie, zgubie sie, cierpiec bede los przesladowanego uchodzcy, i pojde w koncu na lewo, tam gdzie kozly. Z placzem i zgrzytaniem zebami zanurze sie potem w otchlani "gorejacych ciemnosci", pewien, ze to jedyna przyszlosc dla mnie. Strace wszelka nadzieje, bo przeciez wedlug mojego najglebszego przekonania to sam Bog mnie tam zeslal. Bede Go za to calym sercem nienawidzil, moze tak, jak Go przedtem kochalem. A moze nawet uznam, ze nie ma wszechmocnego Boga. I ze musze sie poddac szatanowi, mojemu nowemu dreczycielowi i wladcy. Tak, przerazajacy los mnie czeka, jesli nie odnajde w sobie milosci.

Ale ja wiem, ze Bog mnie nie opusci, bo mnie kocha. Ty tez wiesz, ze ciebie kocha - wiec ani mnie, ani tobie nie grozi ta przerazajaca ucieczka przed miloscia Boza w "utrate zbawienia". Wielu ludziom grozi. Ludzie ucza sie powoli - ucza sie jednak zgodnie ze swoimi talentami. Moze ci, co powoli sie ucza, maja w rzeczywistosci tak wiele do nauczenia sie, ze my, dumni ze swych osiagniec, nie zauwazamy ich postepow? Pamietaj, ze pierwsi beda ostatnimi, a ostatni pierwszymi!

Zamiast sie powtarzac, dodam, ze Apokalipsa jest niezwykle wazna Ksiega rowniez dlatego, ze widac w niej, ze starotestamentowe myslenie o Bogu zostalo wciaz w umyslach Apostolow. Apokalipsa pozwala zrozumiec, dlaczego nawet i w Nowym Testamencie mowi sie o milosci Bozej jezykiem ludzkiej nienawisci. Serca byly juz gotowe do przyjecia Dobrej Nowiny. Umysly jeszcze nie, i gdy Duch Swiety mowil przez serce o milosci i przebaczeniu, umysl przedstawial te slowa w obrazach mrozacych dzisiaj krew w zylach. Ale wtedy to bylo normalne! Takie byly czasy; takie byly czasy jeszcze do niedawna, i takie sa czasy nadal w wielu czesciach swiata.

Ale ty zyjesz w USA, nie w Afganistanie...

7. Co z tego wynika?

Mow ty lepiej o Bozej milosci. Nie "umacniaj" w ludziach wiary strachem ("kochaj Boga, aby cie nie oddal diablu na wieczne meczarnie"), ani nie kus myslami o wyjatkowosci wybranych ("dzieci Boze nie boja sie gniewu Bozego, bo nie ich ten okrutny gniew dotknie").

Strachem latwo zmusic do wszystkiego. Ale skutki milosci ze strachu moga byc tragiczne. Ze strachu przed kijem pies pokocha nawet bandziora i bedzie zagryzal bez wyrzutow sumienia. Z milosci do pana bedzie zagryzal. Czy data 11.9.2001 mowi ci cos?! Gdyby Bog chcial nas strachem przyciagnac, to nie byloby grzechu pierworodnego; urzadzilby Adamowi i Ewie taki pokaz sily i okrucienstwa, ze baliby sie po wsze czasy nawet zerknac na te jablonke!

Podobnie tragiczne potrafia byc skutki wiary we wlasna wyjatkowosc. Czlowiek zaczyna postrzegac innych jak Boze mieso armatnie, potrzebne tylko po to, zeby Bog, po postrzelaniu sobie do Swego wroga szatana, mial z czego wybierac dla siebie Swoich swietych, wybrancow jak on i jego "bracia w Chrystusie". Ta wiara daje bezwzglednym politykom wladze nad sercami ludow i pozwala im kierowac niewinnych ludzi przeciwko niewinnym ludziom. Pozwala tym ludziom zabijac sie nawzajem ze swietym przekonaniem, ze zabijaja z milosci i w imie Boga... Znow klania sie pewien sloneczny dzien wrzesniowy. Pamietasz Testament Terrorysty?

"Mojzesz pozwolil na to ojcom przez wzglad na zatwardzialosc ich serc, ale na poczatku tak nie bylo". Nie cofaj nas w czasy, w ktorych uczucia ludzi byly zdominowane przez podboje i wojny, gwalty i okrutne mordy zoldactwa, przez bezwzglednosc wladcow, okrucienstwo bandytow, bezdusznosc mezow i wlascicieli niewolnikow... To nie sa twoje czasy i nie probuj doslownie odczytywac tego, co oni pisali, bo straciles kontakt z ich sposobem myslenia. Falszujesz PRZEKAZ ich slow, i to falszujesz potwornie, choc niewatpliwie masz jak najlepsze checi.

Nie uzywaj Jego slow do gloszenia INNEJ nauki.


Post Scriptum

Wiem, to przeciez JA glosze inna ewangelie, a ty na literke nie odchodzisz od Slowa Bozego, ktore to Slowo rozumiesz doskonale i zgodnie z intencja samego Boga :) Wytlumacz wiec mnie glupiemu:

Czemu sprzecznosc pomiedzy ludzkim rozumieniem nieskonczonej milosci Boga i ludzkim rozumieniem wiecznego potepienia odrzuconych rozwiazujesz na korzysc wiecznego potepienia, a nie na korzysc nieskonczonej milosci? Dlaczego wolisz w twoim odbiciu, ktore ukazuje ci sie w Slowie Bozym, dodac milosci bezwzglednosc niz zabrac wiecznosci potepienia absolutny sens? Czemu odchodzisz raczej od milosci niz od nienawisci? O czym to swiadczy?

Sposob rozwiazywania takich sprzecznosci wystawia swiadectwo osobie, ktora podaje rozwiazanie. Twoje i moje rozwiazania to odbicie naszych serc w Slowie Bozym. Slowo Boze zadaje nam trudne pytania i domaga sie decyzji. My odpowiadamy... I oceniamy odpowiedz.

Czekam na wyjasnienia, bo zupelnie nic nie rozumiem z twej nauki o milosci i potepieniu. Wytlumaczylem, dlaczego uwazam ja za niebiblijna.

Jozefie, czy wierzysz, ze Bog tworzy na zatracenie?

Z Bogiem -- Jarek (wujzboj w poczta.onet.pl)